Witam wszystkich.

Od jakiegoś roku jestem szczęśliwym posiadaczem jaśki 35 gsn. Jestem zachwycony optyką, natomiast cały czas doskwierają mi jej gabaryty.

W poszukiwaniu jakiegoś mniejszego odpowiednika jaśki zdecydowałem się na Canoneta 17 QL GIII i.... przeżyłem rozczarowanie. Aparat bardzo fajny, mały, lekki, ma pełen manual. Ale co z tego, jak obiektyw w porównaniu z jaśką... to nawet nie daje się porównać. Pamiętam jak odebrałem pierwsze foty z Jaśki, to aż zaniemówiłem. Przy Canonecie nic takiego nie nastąpiło. Nie jest źle, ale to nie to, czego oczekiwałem.
Do tego wszystkiego dobija mnie w Canonecie beznadziejny program z priorytetem czasów a nie przesłony i brak oznaczeń na obiektywie do głębi ostrości. W jaśce miałem taki zwyczaj jak chciałem zrobić zdjęcie szybko i niepostrzeżenie, że wieszałem aparat na szyi, ustawiałem sobie przesłonę patrząc na diody na górze korpusu, ostrość oceniałem na oko i ustawiałem na hiperfokalną, a następnie samo zrobienie zdjęcia trwało naprawdę sekundę. W Canonie nie dość że muszę podnieść aparat do oka żeby sprawdzić przesłonę jaką wybierze program, to jeszcze muszę strzelać jaka jest głębia ostrości.

Kończę narzekania i przechodzę do konkretów.

Czy ktoś z was używał zarówno Jaśki GSN i GX?

GX wydaje mi się idealna dla mnie, bo gabaryty ma jak canonet, a obiektyw jak w GSN. No właśnie. Czy napewno jak w GSN? Czy ktoś kto miał styczność z tymi aparatami i jest w stanie porównać jakość tychże dwóch obiektywów? Nie chciał bym znowu wywalić kasy tak jak na Canoneta, a GX do najtańszych nie należy...

Z góry dzięki za pomoc.

Pozdrawiam!
Marcin.S