W zwiazku z postepujaca dygitalizacja tradycyjnych form obrobki fotograficznej, brakiem dostepu do ciemni oraz wyznawanymi przekonaniami, postanowilem i ja zaczac korzystac z dobrodziejstw Photoshopa.

Obrobka kazdego zdjecia zabiera mi okolo godziny, co zlozyc mozna na karb mojej nieudolnosci i kompletnej indolencji, jesli chodzi o poslugiwanie sie wspomnianym wyzej narzedziem.

Przykry fakt, ze zdjecia po mojej obrobce, ktore ogladam tu na stronie (inny komputer niz w domu), przedstawiaja sie w duzej mierze inaczej niz zamierzalem, przestal mnie w zasadzie juz dziwic.

Zastanawia mnie jednakowoz inne zjawisko, prawdopodobnie calkiem normalne dla osob wtajemniczonych lub tych, ktore nie byly w liceum notorycznie zagrozone repetowaniem klasy z matematyki, fizyki i chemii. Jesli ktos zna jego wyjasnienie, to bede wdzieczny.

Zdjecie uznane za gotowe "rozrzedza" mi sie przy powiekszaniu na ekranie komputera: Czern staje sie bardziej szara i wszystko rozmywa sie, wraz z powiekszaniem pikseli. Kiedy i jak moge miec pewnosc, ze balans kolorow, odcieni, kontrastow, nasycenia i tak dalej, ktory widze aktualnie na zdjeciu, oddaje prawdziwe ustawienie, jakie nadalem obrazkowi w Photoshopie? Parametry nie zmieniaja sie przeciez wraz ze zmiana wielkosci zdjecia na ekranie, ale ogolny widok zdjecia - owszem i to bardzo. Czy to samo zjawisko wystepuje w przypadku wykonywania powiekszen w ciemni? Im wiekszy obraz, tym mniejsza "zawartosc cukru w cukrze"??

Pozdrawiam!