Ze zgrozą przeczytałem o serwisie na ul. Czapskich w Krakowie. Ze zgrozą - bo zawsze uważałem ich za najlepszych w części Polski. Naprawiali mi kiedyś Yashicę Mat 124G i zrobili to super, działa do dzisiaj. Miałem nawet po nowym roku jechać do nich z moimi dalmierzówkami: Lenigradem, Kievem 4 i Zorką 4, do regulacji i czyszczenia. Nawet do nich już dzwoniłem i jakby wstępnie się umówiłem. A tu taka wiadomość? Nie wiem co o tym sądzić. Mieć spartolony sprzęt - niemiła to perspektywa. Dzwoniłem już nawet to serwisu we Wrocławiu "Fotoplastikon". Pan bardzo miły: powiedział że z Leningradem żaden problem i z Zorką również. Kieva pan nie zrobi bo nie zna. Chwała mu za to to, że nie kręci i mówi: tak nie ma problemu. Człowiek jedzie po odbiór a tu niemiła niespodzianka. Takie podejście się chwali. Konserwacja od sztuki będzie wynosić (!) 200 zł (!). Nie przesłyszałem się, gdyż po chwili zapytałem się raz jeszcze jakby dla upewnienienia: (!) 200 zł od sztuki. Jakby nie było cena jest duża. I teraz nie wiem: oddać do Wrocławia czy ryzykować i oddać do Krakowa na ul. Czapskich? Macie jakąś inną propozycję? Pozdrawiam Zbyszek.

Post był edytowany 2007-12-29 14:04:52



Nikony i Nikkory. Ulubione dalmierzówki: Lenigrad, Zorki 4K i Kiev 4. Jest jeszcze Yashica 6x6. Ale to nie jest żadna bomba, to tylko mały kapiszon.