uwaga, wiadomosc z ostatniej chwili. internet to jeden wielki smietnik. kropka
wystarczy zajzec na wspaniala wszystkowiedzaca encyklopedie wiki i zobaczyc jakie tam sa bzdury czestokroc powypisywane. jak mawial sp s.lem przytaczajac +/- sens. 'gdyby nie internet nie wiedzial bym ze na swiecie jest tylu idiotow'. zauwazylem coraz bardziej zubazajacy ludzkie umysly proces w ktorym informacja watpliwej wiarygodnosci wypisana na jednym miejscu internetu jest replikowana w innym ktos cos przeczytal wzial sobie to serca i przytacza, w skrocie bzdury legendy i mity kraza z forum na forum. przestalem wierzyc juz we cokolwiek co znajde na ekranie komputera, ludzie mysla ze dzieki google.com stana sie madrzejsi od telewizora a wychodzi z tego wielki smietnik a smietnik ten ujscia u zrodla juz nie znajdzie bo kolejne osoby beda w nim grzebac. jezeli juz rozmowcy nie szanujecie to chociaz siebie samego, bo to wstyd juz sie duzy zaczyna robic. jest galeria jest konkurs wszystko traktuje jak zabawe, jedni bawia sie zdjeciami w fotografow by za chwile bawic sie w krytykow i oceniac nawzajem prace, kto jak umie zawsze to wyjdzie, ale czasem ktos tez chce zasiegnac pomocy i niech to bedzie dwutysieczna pogaducha o obiektywach to czemus ma sluzyc. miejsca na byle co tu jest mniej. i co sie okazuje? ze trzeba sie na wszystkim znac samemu, chcesz zasiegnac porady medycznej to nie masz pewnosci ze to cie nie zabije, chcesz zreprowac dach, daj panie spokoj, sami specjalici co mowia ze umia i... mowia. a juz nie daj bozia cos kupic. pare miesiecy temu komputer mi sie zepsul. pora bylo wymienic na nowoczesniejszy, kto mial podobny problem a nie jest informatykiem, polibudkiem itd to wie o co chodzi. mrok!!!, sypia z rekawa modelami cyferkami symbolami, z wloskich odcinkow star treka wiecej sie zrozumie, ludzie nie widzieli na oczy danej czesci, nie wiedza tez czego chce ale kazdy jest alfa i omega. byle sie wydac madrzejszym. poszedlem wiec do serwisu komputerowego tzw 'na rogu' przedstawilem sie, powiedzialem ze na kartce mam napisany orientacyjnie zestaw ktory mnie interesuje. podsunalem po ladzie sprzedawcy. znajdowala sie tam suma pieniedzy ktora przezaczylem i ze wiecej ze mnie sie nie zedra bo nie mam i adnotacja 'gowno mnie obchodza komputry' dodalem jak nie bedzie dzialac to wroce, a powroty bywaja gorzkie. w 40min mialem zlozony zestaw i wypisana faktura. nie bylo wymadrzania sie, a jak bede chcial sobie posluchac o pasjach madrosciach i nowinkach to sie zapisze do klubu sklejania latawcow z bibuly, zadal 3 proste pytania..i to bylo wszystko. czy facet znal sie na komputerach? pracowal w serwisie, ktory patrzac na ruch w interesie sobie radzil na rynku wiec smiem twierdzic ze mozliwe? mogl mnie oszukac na milion sposobow na cenach. komputer kupilem i dziala, akurat tyle mi wystarczylo, wielkich pieniedzy tez wyszarpac sobie nie dalem slyszac ile to ludzie wydaja na komputery ktore tez im dzialaja. ale co jezeli bym mial wieksze ambicje? i co jezeli wkrecil bym sie w ten internet i tuziny specjalistow na forach? doradzi aparat ale zna z tylko obrazka ew fachowych wypowiedzi innych ludzi ktorzy widzieli nawet dwa obrazki tego aparatu. czemu wiec sluza takie przybytki sieci? poglebianiu problemu socjologiczngo? pomimo swojego parszywego pesymizmu i przegnitego dekadentyzmu wyznaje jedna wiare i to dosc niemodna juz dzisiaj. wiare w czlowieka, i zal troche.
droga chorobo cywilizacyjnego, idz stad precz, rozum zwroc raz dwa. i wrzucta na luz.
Post był edytowany 2007-08-25 01:59:26