Awatar feurstick

Lustrzankę małoobrazkową jakiej marki używasz?

feurstick 109

Ponieważ w kwestii negatywów mamy już jasność przyszedł czas na korpusy. Pytanie dotyczy lustrzanek małoobrazkowych. W sondzie są wymienione marki najczęściej dostępne na rynku. Ponieważ jest ograniczenie do 10 więc są te najpopularniejsze. Tak więc zapraszam do głosowania.

ps

Chciałem zaznaczyć, że celem sondy nie jest wskazanie najlepszego systemu albo udowadnianie że coś jest lepsze od czegoś. Celem jest pokazanie czym fotografujemy.

Odpowiedzi 109

Awatar eleroo
eleroo

Od kiedy aparat ma robić wrażenie na gawiedzi a nie zdjęcia?



Czasem długo siedzę w nocy. Czasem noc długo siedzi we mnie.
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

DAAD napisał(a):
... aparat fotograficzny prędzej czy później staje się fetyszem.


A Zenit-11 i Moskwa-5 też?



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar DAAD
DAAD

Dla ludzi mniej odpornych psychicznie albo bardzo wrażliwych, aparat fotograficzny prędzej czy później staje się fetyszem.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Flexaret to TLR 6x6 - nie widzę sensu porównania do aparatu na błonę perforowaną.

Używam jeszcze mniej wygodnych aparatów 9x12 ale sens mej wypowiedzi był inny.

Awatar Kapitan
Kapitan

Flexaret jest też " mało wygodny" a najlepsze zdjęcia nim zrobiłem A jakie wrażenie na gawiedzi dodatkowo robi !!!Jakbym miał w łapskach Phase One 645DF ze ścianką IQ250 za 163 tysiaków to na bank nie robiło by na ludziskach takiego wrażenia jak poczciwy Flexaret za ok. 500 zeta.

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Mam 3 stare Mirandy ale już nimi nie fotografuje - lepiej wyglądają na półce - do fotografowania są mało wygodne - zresztą nosić światłomierz do małegoobrazka to nawet dla mnie jest skrajny anachronizm...

Awatar Kapitan
Kapitan

Potwierdzam co do tematu Mirandy. Te aparaty zauraczają nieodwołalnie. Dlatego kiedyś muszę upolować coś Mirandowego a najlepiej Sensorexa ze zdejmowanym kominkiem . M U S Z Ę !

PS. A tak w ogóle to znamienita większość analogowych lusterek z lat 1950 - 1980 jest po prostu narkotycznie uzależniająca jeśli chodzi o urodę, jakość wykonania i tą przysłowiową "duszę".

Post był edytowany 2015-03-30 18:54:33 przez Kapitan

Awatar cracusiac
cracusiac

Miranda,
wiekszosc aparatow z tamtych lat byla duza i ciezka. Oczywiscie pelne precyzyjnych dopieszczonaych elementow.

Awatar eleroo
eleroo

Ładna ta Miranda, pewnie waży ze dwa kilo

Ja się wszystkich innych oprócz EOSów luster popozbywałam. Mam trochę róznych innych aparatów, ale to nie małoobrazkowe lustra są, więc się w wąteczku nie liczą. Ostatnio pokochałam mojego "nowego" FEDa, ale to raczej nie ze względu na jego wspaniałość a ładunek emocjonalny jaki niesie ze sobą Ostanio jak z nim w Bydzi jak byłam to jeden pan starszy mnie zaczepił i był bardzo zaskoczony, że w ogóle filmy jeszcze można kupić.

Post był edytowany 2015-03-28 15:08:47 przez eleroo



Czasem długo siedzę w nocy. Czasem noc długo siedzi we mnie.
Awatar Fotomanek
Fotomanek

Miłośnikom precyzyjnej techniki fotograficznej szczerze polecam jedyne w swoim rodzaju małoobrazkowe aparaty lustrzane japońskiej firmy Miranda.
To nadzwyczaj ciekawa marka, znana przede wszystkim z tego, że wszystkie kolejno produkowane modele prezentowały jednakowy, wysoki poziom wykonania i bezkompromisowy dobór materiałów.



Jak łatwo się domyślić oglądając powyższe zdjęcie, aparaty Miranda wzorowane były na niemieckiej Exakcie.
Niemniej jednak, już od pierwszego exaktopodobnego modelu, praktyczni Japończycy przenieśli spust migawki na prawą stronę korpusu, odwracając jednocześnie kierunek transportu filmu.
Podobnie jak Exakta, wszystkie podstawowe modele tego producenta miały wymienny układ celowniczy, oraz wiele dodatkowych akcesoriów pozwalających zakwalifikować markę do precyzyjnych aparatów systemowych.
W 1978 roku zakończono produkcję lustrzanek Miranda. Przyczyna? Zbyt kosztowna produkcja, nieopłacalna wobec równolegle wprowadzonych do sprzedaży odchudzonych i tańszych serii aparatów konkurencji.

Zatem, jaki model Mirandy kupić, zamiast siermiężnego Zenita lub niewiele bardziej wyrafinowanej Praktiki?
Moim zdaniem każdy, ładnie zachowany model sprawi nam wielką radość, a im starszy, tym lepszy, bardziej niespotykany i piękniejszy.
Trzeba bowiem obiektywnie przyznać, że choć wszystkie klasyczne aparaty lustrzane są dziś pięknymi przedmiotami dekoracyjnymi, to lustrzanki Miranda mają pod tym względem absolutnie wyjątkowy status.

***

Post był edytowany 2015-03-28 14:54:48 przez Fotomanek

Awatar Fotomanek
Fotomanek

olowek74 napisał(a):
.... ja małomówny raczej jestem. Z reguły.

Małomówność ogólna nie stanowi o małomówności konikowej, że tak to ujmę.

***

Awatar olowek74
olowek74

Fotomanek napisał(a):
W sumie, warto mówić o swoich hobbystycznych fantazjach na głos.
Po pierwsze, nie ma się czego wstydzić.
Po drugie, to wielce ciekawe i zajmujące dla hobbystycznego otoczenia.
Po trzecie, wreszcie - nigdy nic nie wiadomo - opatrzność czuwa!

Pewnie,że warto czasem pogadać i nie ma mowy o wstydzie,tylko że ja małomówny raczej jestem. Z reguły.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

olowek74 napisał(a):
Wysokopłatna,zdrowa emerytura
Żart oczywiście.

A to każdy tak ma, przynajmniej od pewnego wieku. I to wcale nie jest żart!

olowek74 napisał(a):
Jako fotoamator,bez 'parcia na szkło',mam już chyba wszystko czego mi potrzeba.

Też kiedyś tak uważałem ale nie wytrwałem w przekonaniach, że tak powiem.

W sumie, warto mówić o swoich hobbystycznych fantazjach na głos.
Po pierwsze, nie ma się czego wstydzić.
Po drugie, to wielce ciekawe i zajmujące dla hobbystycznego otoczenia.
Po trzecie, wreszcie - nigdy nic nie wiadomo - opatrzność czuwa!

Polon napisał(a):
Pozwolę sobie zabrać głos w sondzie.

Polon! Tak, dla przekazania ciekawostki przyrodniczej.
Wiele dziesiątek lat temu stałem sobie w sklepie Pewexu i śliniłem się do półeczki z aparatami fotograficznymi.
Stały tam dwa chromowane cacka, które już z daleka nie wyglądały na wytwór jedynie słusznego i sprawiedliwego ustroju.
Pierwsze z cacek - mniejsze, nosiło na górnym pokładzie dumny napis Olimpus a obok oznaczenie OM-1.
Drugie - większe, z logo Pentax na pryzmacie i obok K1000.
Jak dziś pamiętam ceny! Olimpus kosztował równe 500 $. K1000 zaledwie 160!

***

Post był edytowany 2015-03-27 23:27:15 przez Fotomanek

Awatar olowek74
olowek74

Fotomanek napisał(a):
A co by Ci się marzyło, że tak nieśmiało zapytam?

Wysokopłatna,zdrowa emerytura
Żart oczywiście.
Jako fotoamator,bez "parcia na szkło",mam już chyba wszystko czego mi potrzeba.Oczywiście można i trzeba,w miarę możliwości,zmieniać "dobre" na "lepsze",ale bez przesady.Mi akurat doskwiera brak czasu,a nie sprzętu.Więc marzę o "wolnym".Po prostu.

Awatar DAAD
DAAD

Pozwolę sobie głosu w sądzie nie zabierać.
Używałem i używam wszystkich dostępnych lustrzanek, nawet sowieckich.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Polon
Polon

Pozwolę sobie zabrać głos w sondzie. Nie zamierzam wskazywać wyższości jednego sprzętu nad drugim, gdyż w przypadku lustrzanek małoobrazkowych wybór jest ogromny, a każdy ma inne preferencje oraz gusta- jeden woli plastik-fantastik z autofocusem, inny znów w pełni metalowy, manualny sprzęt. Chciałbym podzielić się tylko własnymi uwagami.

Zanim postanowiłem “osiąść” na mieliźnie jednego małoobrazkowego systemu, starałem się wyrobić sobie opinię, na temat jak największej ilości aparatów poprzez chodzenie po komisach, spotykanie ludzi z ogłoszeń i “macanie” oraz “przymierzanie” najróżniejszych korpusów. Tutaj w Szwecji jest masa pięknego sprzętu w rękach prywatnych. Od początku głównym kryterium była jasność oraz jakość wizjera, oraz jakość wykonania samego sprzętu (optyka w przypadku większości producentów i tak osiągnęła poziom, który zadowoli każdego fotoamatora). Jestem zdania, że w tym przypadku dwa systemy są wybitne: Contax oraz Olympus OM. Korpusy Contax RTS oraz Olympus OM wyposażone w oryginalne matówki typu Lumi Micron mają bezdyskusyjnie najlepsze wizjery wśród lustrzanek małoobrazkowych. Pozostałem przy Olympusie ze względu na kompaktowość korpusów oraz optyki, a także dla modelu OM4 Ti, który (oprócz tego, że jest najprecyzyjniejszym światłomierzem jaki widziałem- manualny pomiar punktowy z pamięcią do ośmiu pomiariów zapewnia totalną kontrolę nad ekspozycją) synchronizuje błysk ze wszystkimi czasami migawki do 1/2000s włącznie, oraz dysponuje pomiarem światła odbitym od powierzchni filmu przy czasach otwarcia migawki do 4 minut. Poza tym (ale to moja zupełnie subiektywna opinia) krótkie teleobiektywy Zuiko (85/2, 135/2.8) lepiej radzą sobie na bliższych odległościach ogniskowania od ich odpowiedników T*

Pozdrawiam



Olympus OM System

Awatar Fotomanek
Fotomanek

olowek74 napisał(a):
cracusiac napisał(a):
Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Dla mnie ceny korpusów nadal są zbyt wysokie.

A co by Ci się marzyło, że tak nieśmiało zapytam?

olowek74 napisał(a): Z ME Super czy MX-em też sobie radzę więc nie mam parcia na zakup.

MX to niezwykle fotomankowy aparat. Dobra informacja w jasnym celowniku, wymienne matówki, dokładny światłomierz. Bez wątpienia miał aspiracje semiprofesjonalne i zawsze tak właśnie był klasyfikowany.

***

Post był edytowany 2015-03-27 12:06:57 przez Fotomanek

Awatar olowek74
olowek74

cracusiac napisał(a):
Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Nie miałem,nie mam i mieć nie będę.Dla mnie ceny korpusów nadal są zbyt wysokie.Z ME Super czy MX-em też sobie radzę więc nie mam parcia na zakup.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

cracusiac napisał(a):
Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Sądzę, że każdy miłośnik firmy Asahi Pentax, ma Pentaxa LX.
Jest to bowiem wyjątkowy, pierwszy w pełni profesjonalny korpus Pentaxa. Powstał w 1980 roku, równolegle z profesjonalnym Nikonem F3 i bez trudu dotrzymywał mu pola, podobnie zresztą jak i Canonowi F-1N, który wszedł na rynek rok później.

Pentax LX słynął z niezwykle dokładnego i innowacyjnego pomiaru światła, zbieranego z powierzchni filmu! Zatem, pomiar był możliwy niezależnie od zastosowanego, wymiennego celownika, których firma oferowała aż 10 (w tym 12 typów matówek!)
Jak na tamte czasy, Pentax LX miał wszystko, co współcześni mu zawodowcy uważali za konieczne i tylko jedną poważniejszą wadę, czyli czas synchronizacji z fleszem wynoszący 1/75 sekundy.

Już sam okres produkcji (1980 - 2001) świadczy o tym, że Pentax LX odniósł wielki sukces rynkowy, co wcale nie oznacza, że stał się popularny wśród zawodowców.
Na przeszkodzie stanął rynek opanowany przez dwóch wielkich producentów, czyli Nikona i Canona.
O ile Canonowi udało się na ten rynek wedrzeć w 1971-szym, modelem F-1, to 9 lat później firmie Asahi Pentax już się ta sztuka nie udała.

Za to zaawansowani (i zamożni!) fotoamatorzy oraz semiprofesjonaliści mogli się cieszyć przez długie lata w pełni zawodowym korpusem, mniejszym, lżejszym, poręczniejszym i równie zaawansowanym, jak flagowe modele Nikona i Canona.

Dla tej samej grupy odbiorców, zarówno Canon jaki i Nikon produkował aparaty klasy półprofesjonalnej, czyli nieco tańsze i niewiele ustępujące możliwościami odpowiedniki modeli przeznaczonych dla zawodowców.
Trzeba przyznać, że w tej klasie aparatów Canon wykazał znacznie większą inwencję.
Obok zawodowego Canona F-1 i F-1N produkowano bowiem kolejno - EF (nieco przypadkiem, krótko i w ramach reklamy), A1 oraz T90.
Natomiast Nikon wyprodukował swój pierwszy aparat semipro dopiero w erze autofokusa, czyli w 1988 roku i był to słynny model F-801, o dziwo nowocześniejszy i bardziej zaawansowany niż jego profesjonalny odpowiednik, Nikon F4.
Wcześniejsze, mechaniczne korpusy Nikona, czyli FM, FM2 i FM2n, przynajmniej nigdy nie zostały nazwane półprofesjonalnymi, choć oczywiście pełniły podobną rolę w stajni Nikona, jak wspomniane wyżej Canony u konkurencji.

***

Post był edytowany 2015-03-26 14:49:29 przez Fotomanek

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.