od pewnego czasu przeżywam (jak w temacie) poważny spadek nastroju... chodzę z aparatem wieżąc, że nagle nastąpi cudowne uzdrowienie, że ot tak - przejdzie mi - i znów będe widział ciekawe temety do fotografowania. Puki co, noszę ze sobą Canona z obiektywem 50-tką, ale kiedy tylko przykładam oko do wizjera nachodzi mnie uczucie, które powoduje, że nawet nie naciskam spustu migawki - bo nie widze sensu w fotografowaniu tego, co widzę... ostatnio doszedłem do wniosku, że nieuchronnie kieruję się w stronę aranżowanej fotografii studyjnej. Na szczęście koleżanka ma studio (które wynajmuje na profi sesje fotograficzne) i będę mógł za niewielkie pieniądze fotografować modeli w tym studiu.
Chciałbym zapytać: jak sobie radzicie ze zniżką weny (bo nie wieżę, że takowej nie macie...- od czasu, do czasu). ja wybrałem metodę przyczajonego partyzanta - i czekam, ale trzy, czy może nawet cztery miesiące to już stanowczo zbyt długo.
Może i watek dość osobisty, ale mam już dosyć wątków traktujących fotografię jedynie od strony techniczno-sprzętowej.
Tu sprzęt nie ma nic do rzeczy. Kupiłem ostatnio dwa fajowe aparaty, ze trzy obiektywy, osłony p. słoneczne, filtry, parasolki rozpraszajace, lampy, tła............. I NIC !!!
podzielcie się waszymi twóczymi rozterkami...
to zapewne będzie mi pomocne
no chyba, że jestem wyjatkowy i inni nie miewaja takich stanów... cóż, tak też może być.
kryzys twórczy
YO
Yoonson
• 27-01-2007 18:28
Komentarze
FL
Flawiusz
27-01-2007 19:35
DR
dre
27-01-2007 19:38
US
usunięty
27-01-2007 20:31
LE
Lemonee
27-01-2007 21:57
FE
feurstick
27-01-2007 22:26
DR
dre
27-01-2007 22:46
LE
Lemonee
27-01-2007 22:49
HE
Henry
29-01-2007 10:01
LE
Lemek
31-01-2007 09:45
RO
Roniak
01-02-2007 23:42
FE
feurstick
02-02-2007 01:51
HE
Henry
02-02-2007 14:11