Wiecie coś jest ze mną dziwnego. Mam wrażenie że automatyzacja sprzętu foto jest tylko po to by utrudnić życie. Im sprzęt "lepszy" nowszy tym trudniej mi nim robić fotki.
Czy to normalne? Bo mi sie zdaje że wklepanie grubej na 100 stron instrukcji obsługi przed zrobieniem 1 zdjęcia jest stratą czasu. Przyslona,obiektyw, migawka i błona chyba wystarczą. Jak wy myślicie?
ja cóż... włóczęga niespokojny duch