Awatar Flawiusz

Rozterki fotoamatora czyli FILM+CYFRA ale inacze

Flawiusz 24

ROZTERKI AMBITNEGO FOTOAMATORA

Chciałbym rozpocząć dyskusje na temat problemów technicznych i finansowych związanych z foceniem na filmie. W mojej wypowiedzi chcę się odnieść do fotografii cyfrowej, ale nie zamierzam rozpoczynać kolejnego bezsensownego pojedynku cyfry z analogiem. Od razu więc napiszę że wszyscy wiedzą o wadach i zaletach obydwu technik. Analog niesie z sobą ogromne możliwości technicznej jakości obrazu, ale jest kosztowny a wydobycie wszystkich zalet to już mała skarbonka. Cyfra jest szybka i natychmiastowa ale tańsze aparaty nie mogą konkurować jakością zdjęć z DOBRZE zeskanowanym filmem. Natomiast cyfrowe aparaty z dużą powierzchnią matryc są dość drogie i choć często mogą konkurować z filmem (przynajmniej pod pewnymi istotnymi względami) to ze względów cenowych mogą być trudno dostępne. Zaletą fotografii na filmie jest to że dobrą jakość techniczną zdjęcia możemy uzyskać robiąc fotki nawet prostym sprzętem z dobrym choć nie najnowszym, a więc tanim obiektywem na dobrym filmie. W takim wypadku koszty samego „zapisania” obrazu w porównaniu z cyfrowymi lustrzankami wypadają dość tanio. Ale co dalej??? No właśnie, każdy z nas ma ten problem. Ze slajdami jeszcze nie jest źle bo można kupić całkiem tanio dobry rzutnik i delektować się oglądaniem fotek w ciemnym pomieszczeniu. Wystarczy tylko znaleźć dobry lab w którym wywołamy slajdy i tyle.

NOWE/STARE PROBLEMY

Kiedyś w kieszeni nosiłem ze sobą Olympusa Mju zoom 70 którym zrobilem większość moich najlepszych zdjęć. Po prostu zawsze był pod ręką. Dziś jego miejsce zastąpił cyfrowy Canon PowerShot A700 który rozszerzył mi możliwości fotograficzne do takich o których w starym Olympusie mogłem jedynie pomarzyć. Preselekcja czasu, przysłony, tryb manualny, ręczne ustawienie ostrości, balans bieli wg wzorca, trzy metody pomiaru światła, zdjęcia seryjne, wybór ISO (to też bywa wadą) i naprawdę świetny obiektyw 6 x zoom z jasnością 2,8 – 4,8 o czym w kompakcie na film mogę tylko pomarzyć. Dodam tylko że nowsza wersja tego aparatu (A710) ma optyczną stabilizację obrazu co dodatkowo rozwiązuje wiele problemów trudnych do rozwiązania w fotografii na filmie, zwłaszcza reporterskiej. Tak, prawie same zalety, ale gdzie wady? Właściwie jest tylko jedna, ale niezwykle istotna. Matryca w A700 ma wymiary około 6x8mm z czym wiąże się mała rozpiętość tonalna, dość dobre, jednak czasem niewystarczające dowzorowanie szczegółów i praktycznie brak możliwości sterowania głębią ostrości bo przy takiej powierzchni matrycy wszystko jest ostre aż po horyzont. Robiąc zdjęcia starym Olkiem na film sprawa była prosta – film zanosiłem do laba i następnego dnia odbierałem odbitki. Później pojawiły się aparaty cyfrowe – drogie jak nieszczęście i o marnej funkcjonalności, a jakość zdjęć... no cóż... początki cyfry były marne. Ale pojawiły się laby cyfrowe które oferowały skanowanie filmów. Standardem było 5MP które nijak oddawało to co faktycznie znalazło się na filmie, ale to i tak było więcej niż zdjęcie z ówczesnych cyfrówek dostępnych dla amatora. Czas i postęp technologiczny zrobiły jednak swoje. Mój A700 nie jest produkowany od kilku miesięcy z za następne pół roku jego obecny następca również zejdzie z taśmy produkcyjnej i zostanie zastąpiony przez coś nowego. Generalnie jakość mojego Canona jest niezła i biorąc pod uwagę jego obecną cenę (około 900 zł) i możliwości oraz ogólną jakość zdjęć należy przyznać że wygląda to nieźle, zwłaszcza gdy naprzeciw postawimy skany z filmów zrobione w labach fotograficznych przeznaczonych dla amatorów – po prostu tragedia.

SEDNO SPRAWY

No właśnie. Zalety fotografii na filmie są niepodważalne i wiążą się głównie z możliwą do uzyskania jakością zdjęć. Problem wiąże się jednak z wydobyciem tej jakości bo jak wcześniej napisałem to co oferują popularne laby nijak może konkurować ze zdjęciami choćby z takiego Canona A700. Nawet jeśli mają nie najgorszy sprzęt, to obsługa ma wszystko gdzieś i zazwyczaj słychać: „tego się nie da, tego nie wiemy, tego nie robimy bo nikt nie robi”. Właściwie to wszystko jedno czy zaniesiemy najtańszy film kupiony w Rossmanie, czy Fuji Realę – wszystko spaprzą w jednakowym stopniu. Dlatego jestem ciekaw jak sobie radzicie z tymi problemami. TYLKO BŁAGAM! Nie rozpoczynajcie nowej dyskusji o wyższości analogu nad cyfrą i na odwrót, nie takie są moje intencje. Piszcie o tym jak radzicie sobie z wydobywaniem tego co zarejestrował negatyw. Oczywiście B&W można robić we własnej ciemni, ale ja nie mam na to czasu. Z kolorem jest gorzej bo to sporo kosztuje. Zawsze pozostaje możliwość skanowania w profesjonalnym studio u kompetentnych ludzi a następnie zrobienie odbitek w dobrym labie ze świadomą obsługą do którego możemy się dokalibrować. Takie działanie to niestety kolejne wydatki i to naprawdę spore – na tyle duże że warto rozważyć zakup lustrzanki cyfrowej na raty. Tak więc jak wy sobie radzicie z tymi problemami? Na koniec dodam jeszcze że negatywy małoobrazkowe zanoszę do laba gdzie mają starą analogową maszynę. Choć nie jest to pro-lab i obsługa nie ma wybitnie dobrego podejścia a odbitki robią na papierze KodakDigital (nie wiem jakie to ma znaczenie) i do tego często na negatyw włażą im drobinki kurzu, to jednak gdy zaniosę im Fuji Realę to na odbitkach widzę że to zdjęcia z tego negatywu – delikatne kontrasty, przepiękna plastyka i po prostu coś wspaniałego. Ale tylko odbitki 10x15 bo większe robią bardzo niechlujnie. Ten sam negatyw zaniesiony do nowoczesnych cyfrowych labów daje tragiczne efekty. Wszystko przekręcone, przekontrastowane, przeostrzone, przesycone, pogubione drobne szczegóły i tak „oczojebne” że z Fuji Reala na odbitkach nic nie zostaje. Nie sprawdziłem wszystkich labów, ale te kilka które odwiedziłem bardzo mnie zniechęciły. Na nic zdają się rozmowy z obsługą – patrzą na mnie jak sroka w gnat i pewnie myślą – „zwariował, zarabiam 900 zł na miesiąc i czego on odemnie chce...”

I co wy na to? Jak sobie poradzić w czasach gdy cyfra dla mas rządzi niepodzielnie? Czy znacie jakieś laby z których jesteście zadowoleni (najlepiej w Łodzi, ale nie tylko) i czy możecie uzasadnić dlaczego?

Pozdrawiam serdecznie

Flawiusz



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!

Odpowiedzi 24

Awatar dre
dre

Przy skanach kieruję się przede wszystkim ceną. Początkowo laby sporo wołały za skanowanie, głównie pod hasłem "zdigitalizuj swoje stare filmy", później ceny spadały. Od jakiegoś czasu skanuję filmy w MM za 7,90 za rolkę w rozdzielczości 2000x3000 px bo cena jest niska. Nie zdarzyło mi się też żeby ktoś porysował negatyw czy też spowodował inne nieszczęście. Jakość jest pewnie taka jak za 7,90, mimo to mz przyzwoita w porównaniu do tego co widywałem. Znajomy oddał kiedyś filmy do pewnego renomowanego labu, który przewidywał opcje skanowania z oczyszczaniem negatywów z syfków i bez, oczywiście cena była inna. Wybrał tą niższą i skany wyglądały tak jakby ktoś opróżnił worek od odkurzacza nad tym skanerem. Co do odbitek to sprawa jest inna, z niewielu negatywów robię odbitki i jeśli chcę coś mieć na papierze to stawiam na jakość. Ostatnio dawałem odbitki do lafobu. Może powinienem też wybrane klatki dawać do porządnego skanowania, choć tak naprawdę to przyjemność sprawia fotografia na papierze a nie na pulpicie. W labach cyfrowych z kolei bez sensu jest skanować negatyw do pliku i z pliku drukować fotkę na papierze cyfrowym. Wszystkie fotografie tak wykonane, które widziałem, były co najmniej dziwne.
Jestem amatorem, nie zarabiam na fotografii i fotki robię dla przyjemności, choć ostatnio niestety też czasu brakuje.
Problem jest chyba trochę szerszy. Skanowane negatywy zazwyczaj i tak poddawane są obróbce w PS. Granica między analogiem a cyfrą zaciera się. Niektórzy o zdjęciach cyfrowych mówią że fotka ma 'fajne ziarno', a o analogowych że są 'szumy'. Kiedyś negatywy dawano do zrobienia stykówki na płachcie i dopiero stąd oceniano którą fotkę zrobić osobno, a którą zostawić jako mniej udaną. Takie styki to świetna rzecz, szczególnie na dużym/średnim formacie. W masówce styki uzyskały potem miano 'fotoindexu', z którego i tak nic nie widać. Cyfra jest w ciągłym rozwoju, w takim tempie za 5 lat będziemy na wymarciu. Też niebezpiecznie zbliżam się do cyfry, bo szybko, fajnie i tanio (chodzi o zdjęcia). Problem w tym że stanowczo nie sprawia mi to takiej przyjemności jak fotografowanie analogiem. Pozdrawiam.



the man who wasn't there
Awatar feurstick
feurstick

Co tu można dodać
Analog tak jeżeli sami męczymy odbitki w ciemni wywyłujemy film. W tej chwili niestać mnie na zabawy w ciemni papiery i chemię no i bardziej jeszcze to nie mam miejsca co by ją rozłożyć. Marzy mi się małe studio z ciemnią na zapleczu a do tego analogowa mamiya. W obecnej chwili nie stać mnie na to robie więc bw, wywołuję i skanuję w labie może nie jest to szczyt moich marzeń ale akurat w tym labie dają radę co oczywiście nie zmienia faktu, że nie ma nic lepszego niż własnoręcznie zrobiona odbitka. Śmieszą mnie czasami wypowiedzi np o jakości obiektywów bo przeciez można tak naprawdę porządnie zobaczyć to tylko na papierze.
Co do koloru to odkąd zobaczyłem kolorowe zdjęcia z cyfrowych lustrzanek to przestałem robić kolor analogowo. Jeżeli będę miał kasę napewno nabędę cyfrową lustrzanę i będę sobie szalał za minimalne koszty. Jednak nigdy nie pozbędę się analoga do bw. Żadna cyfra nie oddaje przynajmniej na razie tak dobrze półtonów i dobra odbitka z np ze średniego formatu iso 25 i dobry papier i nie ma mocnych ale to koszty koszty koszty a fotografia to tylko hobby nie zamierzam na niej zarabiać

Awatar GrzegorzBugajski
GrzegorzBugajski

Zgadzam sie z cała twoja wypowiedzia Flawiusz. Niestety sam jestem zmuszony do kupna cyfry. W moim wypadku kupie canona 10d, moze 20d jesli bedzie mnie stac, choc moge oczywiscie kupic analoga. Ja marzylem o srednim formacie. Nie ukrywam, dalej marze.
Do cyfry sklonily mnie glownie koszta. Kiedy jeszcze fotografowalem na analogu, swoje slajdy wysylalem do Profilabu w Warszawie. Lab naprawde godny polecenia. Nie skanowalem jednak u nich zdjec, bo ceny sa przerazajace. Po podliczeniu wychodzilo mi ze za jedno zdjecie srednioformatowe, moge zaplacic nawet 12 zl (wszystkie koszty, lacznie z filmem itd).

Wpadlem na pomysl, ze bede sobie dorabial na weselach canonem 10d, a jako ze aparat nie jest slaby, to i bede mogl robic cos dla siebie. Za jakisz czas, bede mogl kupic sobie tego wymarzonego Kieva i cieszyc sie srednim formatem.

Apropo labow dla "amatorow", to prawda jest, ze za te pare groszy nie zrobia dobrej odbitki. Dalem kiedys do zrobienia odbitki 13x18 za 2zl ze slajdu. Zdjecia mialy pojsc na wystawe, ale niestety kolory byly maksymalnie wywrocone, to co niebieskie bylo kremowe.

Jeszcze w temacie cyfra kontra analog. Nie ma sensu fotografowac analogiem skanujac go na zwyklym skanerze. Jakosc, ktora oferuje kombinacja slajdu z kiepskim skanerem, nierzadko okazuje sie slabsza od tej z tanich cyfrowek.

Nasuwa mi sie jednak pytanie, czy faktycznie albo wybieramy cyfre, bo tania, albo analoga, bo mamy nieco grubszy portfel niz inni? Jest jeszcze opcja robienia malej liczby zdjec, ale za to z rozwaga.
Flawiusz, robiles na srednim formacie. Czy wystarczyloby Tobie zrobic jeden, dwa flmy na przykladowo 4 miesiace i byc z tego zadowolonym?



Narazie bez sprzetu :)http://slasher.tq.pl/velvia/
Awatar Flawiusz
Flawiusz

No i żeby to mieściło się a rozsądnych granicach cenowych, bo jak rolkę filmu doinwestuję do 100 zł lub więcej to wiadomo że wyjdzie wspaniale... ale za drogo... o wiele...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.