witam wszystkich
chcialem sie podzielic swoja radoscia
i nazwjimy to przezyciem
mialem kiedys aparat typu iciot camera.. ukradli mi... potem przez wiele lat nie mialem nic.. pozyczalem cyfrowke od kolegi... w tym roku dostalem Fuji s5600 i zrobilem juz ok 10 000 zdjec
. pojechalem na wakacje i poznalem fantastycznego fotografa -M ktory pałał się analogami. ja nigdy nie chcialem analoga ze wzgledu na kase i kupowanie kliszy wywoalnie itp itd... ale -M powiedzial: "zobaczysz.. jak kiedys dostaniesz lustrzanke (analogowa) to nie bedziesz chcial nic innego"
i stało się... od 1 X rozpoczne nauke w studium fotograficznym. Na pierwszy semsetr byla mi potrzebna lustrznka analogowa wiec grzebalem na allegro i wszedzie indziej i nic ciekawego... ale masz ci los
przylecial kolega z irlandii i jak mu powiedzialem co i jak to oddal mi swojego NIEuzywanego od lat PORST'a C-TL II, 3 obiektywy 2 x 50 i 135
pierscienie makro, filtr, dzis jeszcze mi lampe doszuka
ja juz dawno wycpykalem 1/2 kliszy i tylko mam nadzieje ze dobrze zalozylem bo takie zdjecie mi powinny wyjsc.. i moje kochane makro.... szczerze powiem tak... kiedys kupie sobie lustrzanke cyfrową ale zawsze w torbie bedzie moj Porst z "pełnym magazynkiem"
Wielkie dzięki panu Leonardo da Vinci
pozdrawiam
Piotr Rodzoch 
granicą obiektywności jest nasz gust